Spis treści

Prowadnica w części w której jest narażona na działanie gorącego strumienia gazów wydobywających się z dyszy rakiety podczas startu zaopatrzona została w okucie z blachy miedzianej zakrywające przód i boki belki.
Spód kolumny zaopatrzony został w żelazny trzpień , który spełnia rolę łącznika kolumny ze stojakiem. Stojak wykonany został także z drewna sosnowego . Deski stanowiące jego konstrukcję skrzyżowane są pod kątem 90° i łączone na zakładkę w sposób umożliwiający demontaż .  W centralnym miejscu krzyżowania się ramion stojaka wywiercony został otwór o średnicy odpowiadającej wymiarom żelaznego trzpienia umieszczonego w spodzie kolumny.
Aby zwiększyć stabilność osadzenia kolumny z prowadnicą w stojaku wykonane zostały, zgodnie z przedstawieniami ikonograficznymi z opracowania Bema, cztery żelazne wsporniki zakończone hakiem (fot.3). Wsporniki zamontowaliśmy za pomocą żelaznych uchwytów w bokach kolumny ruchomo. Podobne uchwyty zamontowaliśmy po jednym w ramionach stojaka. W ten sposób po zainstalowaniu kolumny na stojaku cztery wsporniki umocowane na stałe do kolumny zaczepiane zostają o uchwyty w ramionach stojaka.  Kolumna osadzona w ten sposób w stojaku, stoi stabilnie utrzymując cały czas kąt 90 w stosunku do ramion podstawy (fot.4).
Zawias, który łączy belkę prowadnicy z kolumną wyrzutni wykonany jest w całości z żelaza. Składa się on z dwóch par „uszu” połączonych ze sobą okrągłym trzpieniem stanowiącym zarazem oś na której zarazem odbywa się zmiana nachylenia prowadnicy. Z obydwu końców tego trzpienia zostały wykonane otwory w których umieściliśmy przetyczki zapobiegające niekontrolowanemu wypadnięciu trzpienia podczas transportu zmontowanej wyrzutni oraz zmiany kąta strzału. Przetyczki natomiast zabezpieczone zostały przed zgubieniem poprzez zawieszeniu ich za ucho na żelaznym łańcuchu.  Zawias przymocowany jest do drewnianych części wyrzutni za pomocą za pomocą czterech śrub z czworokątnymi nakrętkami wykonanymi specjalnie na potrzeby rekonstrukcji naszej wyrzutni (fot.5).
Dwa bolce służące do blokowania prowadnicy po ustaleniu odpowiedniego kata jej nachylenia także zostały wykonane z pręta żelaznego wygiętego pod kątem 90, tak ,że forma przypominają literę L. Dłuższe ramię bolca przechodzi przez otwór w ramieniu regulującym kat nachylenia i wchodzi w otwór w tylnej części belki prowadnicy. Krótsze ramię bolca służy jako uchwyt do podczas wyciągania go w czasie zmiany kata strzału.  Drugi z tych bolców także przechodzi przez ramię zmiany kąta ale od strony kolumny i wchodzi w wywiercony w niej otwór. Dzięki takiemu rozwiązaniu istnieje możliwość szybkiego i prostego demontażu ramienia regulacji.
W tym momencie wszystkie elementy wyrzutni były gotowe, a sama wyrzutnia gotowa do użycia.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzęt nasz nie będzie eksponatem stojącym w muzealnym zaciszu, tylko czeka go eksploatacja na polach rekonstrukcji i inscenizacji batalii, gdzie bywają różne warunki pogodowe mogące niekorzystnie wpływać na materiały z jakich został wykonany, postanowiliśmy zabezpieczyć go przez pomalowanie odpowiednimi farbami. Części metalowe otrzymały czarną powłokę z farby grafitowej , a elementy konstrukcji wykonane z drewna, pomalowane zostały farbą koloru zielonego w odcieniu wzorowanym na tym jaki można zobaczyć na obrazie Łukaszewicza przedstawiającym artylerzystów Królestwa Polskiego z armatą. Barwy zostały dobrane przez nas intuicyjnie, przez analogię do sposobu malowania innego sprzętu artyleryjskiego. Niestety nie znaleźliśmy żadnych opisów, które pozwoliły by nam odtworzyć sposób malowania kozłów mniejszych wyrzutni rakietowych używanych w latach 1822-1831przez I Polski Korpus Rakietników. Większą pewność co do barw możemy mieć w przypadku wyrzutni umieszczonych na lawetach kołowych. Wyglądem i wielkością przypominały one lawety dział i wszystko wskazuje na to, że  malowane były tak samo jak lawety działowe.