Spis treści

REKONSTRUKCJA WYRZUTNI 2,5 CALOWYCH RAKIET NA PODSTAWIE RYSUNKÓW JÓZEFA BEMA ZMIESZCZONYCH W „UWAGACH O RAKIETACH ZAPALAJACYCH” Z ROKU 1819.

 I.                   KILKA FAKTÓW Z DZIEJÓW BRONI RAKIETOWEJ.
    Broń rakietowa pojawiła się w ojczyźnie prochu , Chinach. Wiadomo, że była ona już stosowana przez Chińczyków już w X wieku naszej ery i została przeniesiona na teren Europy przez Mongołów w trakcie ich ekspansji na zachód.
Na terenie Polski broń ta pojawia się po raz pierwszy w roku 1241, przyniesiona przez Tatarów najeżdżających nasze ziemie. Umiejętność sporządzania prochu i mieszanek pochodnych została szybko przyswojona w Europie, tak, że już w niedługim czasie także armie europejskie mogły pochwalić się pierwszymi krokami w rozwoju odprzodowej * broni palnej i rakietowej. Początkowo rakiety znalazły zastosowanie jako środki sygnalizacji , oraz jako fajerwerki uświetniały święta i uroczystości.  
W XV wieku w polskiej literaturze wojskowej pojawiają się informacje na temat tej broni. W roku 1569 Marcin Bielski publikuje traktat zatytułowany: „Sprawa Rycerska”, opisując w nim race jako rakiety w postaci smoków. W kształcie tych rakiet odbija się jeszcze dalekie wspomnienie kraju pochodzenia tej broni.
Sto lat po Bielskim w roku 1650, Kazimierz Siemienowicz  ogłasza drukiem traktat zatytułowany „Artis magnae artilleriae pars prima”. Autor ukazał w  traktacie zagadnienia techniki rakietowej , tworząc podstawy do rozwoju tej broni w XIX i XX wieku.
    Na początku XIX wieku pod wpływem doświadczeń z walk przeciwko Hindusom, bronią rakietowa zainteresowali się Anglicy. Sprowadzili oni do Europy zdobyte na Hindusach egzemplarze rakiet i rozpoczęli prace nad ich udoskonaleniem. Bardzo szybko bo już w roku 1807 rakiety angielskie odpalone z okrętów podpaliły stolicę Danii, Kopenchagę. W roku 1813 rakiety zostały użyte przeciw Francuzom i ich sojusznikom w bitwie pod Lipskiem. W tym samym roku podczas oblężenia Gdańska przez siły koalicji anty napoleońskiej zarówno oblegani Francuzi jak i oblegający miasto  Anglicy , stosowali broń rakietową. To właśnie na francuskiej wyrzutni rakietowej używanej w obronie Gdańska w roku 1813 wzorował się kpt. Józef Kosiński projektując sprzęt którego rysunki z podanymi wymiarami zamieścił Józef Bem w swoim raporcie do wielkiego księcia Konstantego na temat możliwości i rozwoju artylerii rakietowej.
Praca Bema, oraz starania generała Piotra Bontemps przyczyniły się do wydania przez Konstantego rozkazu o utworzeniu w roku 1822 I Polskiego Korpusu Rakietników, którego dowództwo objął gen. Bryg. Piotr Bontemps.
Korpus rakietników dzielił się na 1. Półkompanię Rakietników Pieszych którą dowodził kpt.2 kl. Karol Skalski, oraz 1. Półbaterię Rakietników Konnych pod dowództwem kpt.1kl. Józefa Jaszowskiego.
 
* Przez broń palną odprzodową rozumie się wszystkie typy broni palnej której ładowanie odbywało się  od przodu lufy. System ten stosowany był powszechnie w większości typów broni palnej , aż do połowy XIX wieku, kiedy to do uzbrojenia wojsk europejskich zaczęła napływać broń ładowana odtylcowo za pomocą zamka umieszczonego w tylnej części lufy.

Jako, że rakietnicy byli w tamtych latach bardzo nowoczesnym rodzajem broni, nie posiadającym wielu odpowiedników w obcych armiach, wszelkie ich ćwiczenia odbywały się z zachowaniem specjalnych środków ostrożności w celu utrzymania tej broni w tajemnicy. Kpt. Józef Jaszowski wspominał: „Do tego zaś stopnia tajemnicy przestrzegano, że gdy podczas każdorocznego zbierania się wojsk do obozu i w okolice Warszawy od 8 czerwca do 8 września na ćwiczenia, miałem race rzucać do tarczy murowanej pod Szwedzkimi Górkami blisko Powązek, winienem był w wigilię sztab obozu o tym uwiadomić , a nazajutrz był cały plac żandarmami obstawiony, którzy nikomu, nawet jenerałom piechoty przejść nie dozwalali.”
    Rakietnicy piesi i konni wyposażeni zostali w wyrzutnię na lawecie kołowej, umożliwiającej wypuszczenie trzech rac na raz, konstrukcji kpt. Józefa Kosińskiegp, oraz wyrzutnie mniejszych rozmiarów. Jeden z typów mniejszych wyrzutni umieszczony był na składanym trójnogu, drugi był niski na 6 cali i służył do odpalania rakiet poziomo nad ziemią. Sądząc z opisu te dwa typy wyrzutni ręcznych inspirowane były konstrukcjami wyrzutni angielskich (foto1).
    Rakiety stosowane w 1Polskim Korpusie Rakietników także wzorowane były na rakietach angielskich. Bem prowadził  swoje badania na rakietach o dwóch wielkościach kalibru. Większe rakiety miały kaliber 4 cale, kaliber mniejszych liczył 2,5 cala.
Biorąc pod uwagę ,że sprzęt rakietniczy wzorowany był na angielskim, zakładać możemy stosowanie przez Bema jako jednostki miary cala angielskiego. Niestety sam autor „Uwag o Rakietach Zapalających” nie wyjaśnia o który z ówcześnie znanych systemów calowych zastosował podczas swoich prac nad bronią rakietową.  Z tego wynika, że stosowanie którejś z jednostek miar podczas prac nad uzbrojeniem było dla Bema, oraz jemu współczesnych sprawą oczywistą nie wymagającą dodatkowych wyjaśnień. My dokonując obecnie rekonstrukcji musimy założyć na podstawie domysłów  jaką jednostkę miary stosowano przy produkcji wyrzutni i rakiet.
    Budowa rakiety (racy) w porównaniu z klasyczną amunicja artyleryjską była dość skomplikowana.  Zasadniczą częścią rakiety była żelazna łuska wykonana z blachy o grubości 1/2 linii, o przekroju okrągłym, średnicy 2 1/2 lub 4 cali w zależności od kalibru rakiety. Długość gotowego pocisku rakietowego według planów Bema wynosiła 2 stopy i 1 cal dla rakiet kalibru 2,5 cala , i 3stopy i 4 cale dla rakiet 4 calowych.
Przednia część racy zaopatrzona była w głowicę zapalającą w postaci  kołpaka z dziesięcioma otworami, którymi wydostawały się na zewnątrz płomienie palącego się materiału zapalającego,  inicjujące pożar celu do którego pocisk został skierowany. Innym typem głowicy był granat który podczas lotu racy raził siłę żywą przeciwnika podobnie jak kula armatnia następnie w odpowiednim momencie następowała eksplozja i rozerwanie granatu którego odłamki raziły podobnie jak klasyczne granaty wystrzeliwane z dział. Grubość ścianki granatu według rysunków wykonanych przez Bema, wynosiła 3 linie.
Kołpak zapalający składał się z części cylindrycznej, wykonanej z blachy żelaznej grubości 1/3  linii, oraz części stożkowej wykonanej z blachy o grubości 1/2 linii.
    Dno łuski było wykonywane z kutego i toczonego żelaza. W środku dna łuski wywiercony był otwór o średnicy 4/10 kalibru rakiety. Dno łuski łączono z korpusem lutem miękkim (lut cynowy). Łuska powinna być długości 7 kalibrów.
Przed napełnianiem korpusu racy materiałem pędnym miejsce połączenia dna pocisku z korpusem ochraniano przez nałożenie warstwy gliny.
Na zewnątrz korpusu  rakiety umieszczano dwa lub trzy ( w zależności od kalibru rakiety) jarzma za pomocą których instalowano przy rakietach żerdzie ogonowe pełniące rolę stabilizatorów lotu. Żerdź ogonowa według opisu Bema liczyła cztery długości samej rakiety . Jako paliwa rakietowego używano mieszanki prochowej wykonanej z takich samych składników jak proch strzelniczy, lecz o zmienionych proporcjach zapewniających wolniejsze spalanie ładunku . 
    Race kongrewskie  miały donośność dochodzącą do 2500 metrów, czyli większy zasięg niż jednoróg rosyjski * 1/4 pudowy którego donośność dochodziła do 2054 metrów.
Polscy rakietnicy pokazali przydatność swojego rodzaju broni podczas wojny polsko-rosyjskiej 1830-1831. Broni rakietowej używano z powodzeniem w bitwach pod Dobrem, Olszynka Grochowską, w czasie obrony Warszawy 6 i 7 września 1831 roku.
 
*Rodzaj haubicy konstrukcji rosyjskiej. 

II.                   PRACE NAD REKONSTRUKCJĄ WYRZUTNI.

    W roku 2005 w klubie Artylerii Dawnej „Arsenał” działającym we współpracy z Oddziałem Warszawskim Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich oraz Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie powstał czteroosobowy zespół rekonstruktorów, który postawił sobie za cel wykonanie rekonstrukcji wyrzutni rakietowej z okresu Królestwa Polskiego.W skład zespołu weszli: Piotr Jarociński, Sławomir Pukos, Maciej Mechliński i Piotr Żurek jako fotograf.
Pracę nad rekonstrukcją rozpoczęliśmy  od analizy pisemnych źródeł historycznych, oraz zachowanych materiałów ikonograficznych. Okazało się, że tych ostatnich jest niewiele i poza kilkoma ilustracjami przedstawiającymi wyrzutnie na lawecie , oraz planszami w pracy Bema na wiele nie można liczyć. Ostatecznie zapadła decyzja o rekonstrukcji wyrzutni na podstawie rysunków z pracy Bema „Uwagi o rakietach zapalających”, z uwzględnieniem zmian dotyczących wymiarów wyrzutni dostosowanych do odpalania rakiet 2,5 calowych. Ponadto ten typ wyrzutni odpowiadał wymaganiom stosunkowo bezpiecznego użytkowania podczas pokazów i w trakcie rekonstrukcji batalii dzięki możliwości  odpalenia racy prawie pionowo w górę.
Po wykonaniu rysunków roboczych z naniesionymi wymiarami w calach angielskich, trzeba było dokonać wyboru gatunku drewna z jakiego miała powstać rekonstrukcja. Wyrzutnia rakietowa nie podlega takim obciążeniom podczas strzału jak działa. Praktyczne nie ma siły odrzutu działającej na jej konstrukcję. Pocisk sam wytwarza energię potrzebną do lotu. W zasadzie zadaniem wyrzutni rakietowej jest tylko nadanie odpowiedniego kierunku oraz kontu lotu odpalanej rakiety.
Wyrzutnia także nie posiada ciężkiej żelaznej lub spiżowej lufy, która musi być osadzona w solidnym łożu.
Z tego tez powodu po kilku dyskusjach postanowiliśmy wykorzystać do rekonstrukcji drewno sosnowe. Wybór drewna sosnowego podyktowany został także tym, że jest to materiał stosunkowo lekki, co ma durze znaczenie podczas transportu wyrzutni w terenie.
Po ustaleniu rodzaju materiałów, rozpoczęliśmy w zaprzyjaźnionej Pracowni Kowalstwa Artystycznego „Gilgamesz” pracę nad poszczególnymi elementami wyrzutni. Praca została  rozpoczęta od docięcia surowych drewnianych belek  na wymiar odpowiadający poszczególnym częściom wyrzutni. Następnie  za pomocą kołków i kleju stolarskiego połączono części składowe poszczególnych elementów wyrzutni. W ten sposób uzyskaliśmy surowe elementy składowe, takie jak stojak, kolumna na której miała być osadzona prowadnica , oraz sama prowadnica i ramię służące do ustalenia kąta nachylenia prowadnicy (fot.2). W ramieniu tym wykonanych zostało 10 otworów. Dzięki tym otworom możliwa jest korekta nachylenia prowadnicy w stosunku do ziemi w ośmiu położeniach.
Następnym krokiem było wykonanie metodą frezowania  kanału o głębokości 14mm i szerokości 14mm , przebiegającego  przez całą długość belki prowadnicy. W bokach prowadnicy wykonane zostały dłutem gniazda do osadzenia części żelaznego zawiasu Łączącego prowadnice z kolumną. W tylnej części prowadnicy został wywiercony otwór na bolec służący do ustalania regulacji kata podniesienia. Otwór o takiej samej średnicy został wykonany w kolumnie wyrzutni.

Prowadnica w części w której jest narażona na działanie gorącego strumienia gazów wydobywających się z dyszy rakiety podczas startu zaopatrzona została w okucie z blachy miedzianej zakrywające przód i boki belki.
Spód kolumny zaopatrzony został w żelazny trzpień , który spełnia rolę łącznika kolumny ze stojakiem. Stojak wykonany został także z drewna sosnowego . Deski stanowiące jego konstrukcję skrzyżowane są pod kątem 90° i łączone na zakładkę w sposób umożliwiający demontaż .  W centralnym miejscu krzyżowania się ramion stojaka wywiercony został otwór o średnicy odpowiadającej wymiarom żelaznego trzpienia umieszczonego w spodzie kolumny.
Aby zwiększyć stabilność osadzenia kolumny z prowadnicą w stojaku wykonane zostały, zgodnie z przedstawieniami ikonograficznymi z opracowania Bema, cztery żelazne wsporniki zakończone hakiem (fot.3). Wsporniki zamontowaliśmy za pomocą żelaznych uchwytów w bokach kolumny ruchomo. Podobne uchwyty zamontowaliśmy po jednym w ramionach stojaka. W ten sposób po zainstalowaniu kolumny na stojaku cztery wsporniki umocowane na stałe do kolumny zaczepiane zostają o uchwyty w ramionach stojaka.  Kolumna osadzona w ten sposób w stojaku, stoi stabilnie utrzymując cały czas kąt 90 w stosunku do ramion podstawy (fot.4).
Zawias, który łączy belkę prowadnicy z kolumną wyrzutni wykonany jest w całości z żelaza. Składa się on z dwóch par „uszu” połączonych ze sobą okrągłym trzpieniem stanowiącym zarazem oś na której zarazem odbywa się zmiana nachylenia prowadnicy. Z obydwu końców tego trzpienia zostały wykonane otwory w których umieściliśmy przetyczki zapobiegające niekontrolowanemu wypadnięciu trzpienia podczas transportu zmontowanej wyrzutni oraz zmiany kąta strzału. Przetyczki natomiast zabezpieczone zostały przed zgubieniem poprzez zawieszeniu ich za ucho na żelaznym łańcuchu.  Zawias przymocowany jest do drewnianych części wyrzutni za pomocą za pomocą czterech śrub z czworokątnymi nakrętkami wykonanymi specjalnie na potrzeby rekonstrukcji naszej wyrzutni (fot.5).
Dwa bolce służące do blokowania prowadnicy po ustaleniu odpowiedniego kata jej nachylenia także zostały wykonane z pręta żelaznego wygiętego pod kątem 90, tak ,że forma przypominają literę L. Dłuższe ramię bolca przechodzi przez otwór w ramieniu regulującym kat nachylenia i wchodzi w otwór w tylnej części belki prowadnicy. Krótsze ramię bolca służy jako uchwyt do podczas wyciągania go w czasie zmiany kata strzału.  Drugi z tych bolców także przechodzi przez ramię zmiany kąta ale od strony kolumny i wchodzi w wywiercony w niej otwór. Dzięki takiemu rozwiązaniu istnieje możliwość szybkiego i prostego demontażu ramienia regulacji.
W tym momencie wszystkie elementy wyrzutni były gotowe, a sama wyrzutnia gotowa do użycia.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że sprzęt nasz nie będzie eksponatem stojącym w muzealnym zaciszu, tylko czeka go eksploatacja na polach rekonstrukcji i inscenizacji batalii, gdzie bywają różne warunki pogodowe mogące niekorzystnie wpływać na materiały z jakich został wykonany, postanowiliśmy zabezpieczyć go przez pomalowanie odpowiednimi farbami. Części metalowe otrzymały czarną powłokę z farby grafitowej , a elementy konstrukcji wykonane z drewna, pomalowane zostały farbą koloru zielonego w odcieniu wzorowanym na tym jaki można zobaczyć na obrazie Łukaszewicza przedstawiającym artylerzystów Królestwa Polskiego z armatą. Barwy zostały dobrane przez nas intuicyjnie, przez analogię do sposobu malowania innego sprzętu artyleryjskiego. Niestety nie znaleźliśmy żadnych opisów, które pozwoliły by nam odtworzyć sposób malowania kozłów mniejszych wyrzutni rakietowych używanych w latach 1822-1831przez I Polski Korpus Rakietników. Większą pewność co do barw możemy mieć w przypadku wyrzutni umieszczonych na lawetach kołowych. Wyglądem i wielkością przypominały one lawety dział i wszystko wskazuje na to, że  malowane były tak samo jak lawety działowe.

    W dniu 25 lutego2006 roku podczas inscenizacji plenerowej batalii „Pod Olszynką  Grochowską” ze zrekonstruowanej przez nasz zespół wyrzutni odpaliliśmy z powodzeniem 11 rac-fajerwerków typu TS 30. Race te ogólna budową i sposobem odpalania przypominają race stosowane przez polskich rakietników w 1831 roku (fot.6).
Podczas tych pierwszych startów potwierdziła się wzmianka zamieszczona w pamiętnikach kapitana Józefa Jaszowskiego o tym, że podczas puszczania rac należy brać poprawkę na kierunek wiatru, który powoduje znoszenie rakiety pod wiatr a nie z wiatrem tak jak to było w przypadku pocisków działowych.. I tak np.: wiatr wiejący z prawej strony działając na pręt racy powodował jej znoszenie w prawą stronę. Analogicznie działo się gdy wiatr oddziaływał na lecącą race z każdego innego kierunku. 
Ponadto dzięki tym pierwszym próbom z wyrzutnia i racami w terenie podczas inscenizacji, nasunęło się kilka wniosków dotyczących bezpiecznego wykorzystania tego rodzaju broni podczas inscenizacji i rekonstrukcji historycznych.  Wnioski te zostaną osobno spisane i posłużą do stworzenia regulaminu bezpieczeństwa wykorzystania wyrzutni w trakcie  publicznych pokazów plenerowych.
W chwili obecnej zespół nasz na podstawie rysunków i planów autorstwa Józefa Bema, rozpoczyna prace nad przygotowaniem zestawu przekrojów różnych typów rakiet kongrewskich, oraz kilku replik zdolnych do lotu. Dzięki wykonaniu tych replik  będzie można ocenić faktyczne właściwości tej historycznej broni, dokonując odpaleń w terenie przystosowanym do tego typu eksperymentów.  Mamy nadzieje , że uda nam się tego dokonać we współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej, które mogło by udostępnić nam teren któregoś z  podwarszawskich poligonów.
Poligonowe testy rac kongrewskich mogły by wnieść wiele nowych spostrzeżeń do badań nad historią polskiej artylerii rakietowej.
 
Bibliografia:
1)Józef Bem Uwagi o rakietach zapalających. Wyd. MON. Warszawa 1953.
2)Roman Łoś Artyleria Królestwa Polskiego 1815-1831. Wyd. MON. Warszawa 1969.
3)Roman Łoś Artyleria polska w powstaniu listopadowym. W Powstanie listopadowe 1830-1831, geneza – uwarunkowania – bilans – porównania. Pod red. Jerzego Skowronka i Marii Żmigrodzkiej. Wyd. PAN. Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź. 1983.
4)Tomasz Katafiasz O polskich rakietnikach w powstaniu listopadowym. W op. cit.
5)Tomasz Katafiasz Zastosowanie broni rakietowej w polskich powstaniach narodowych XIX w. W Studia i materiały do historii wojskowości. T. XXVI. Wyd. PAN. 1983.

Zdjęcia
 
 Image
Fot 1. Autor: Przemysław Czyżewski
Angielska rakietnica na składanym trójnogu.
 
Image
Fot 2. Autor: Piotr Żurek
Widok na ramię stabilizujące prowadnicę.

Image
Fot 3. Autor: Piotr Żurek
Żelazne podpory kolumny wyrzutni przed montażem.

Image
Fot 4. Autor: Piotr Żurek
Sprawdzanie kątownikiem prawidłowego ustawienia kolumny rakietnicy w stojaku i montaż podpór.

Image
Fot 5. Autor: Piotr Żurek
Widok na zawias łączący kolumnę wyrzutni z prowadnicą.

Image
Fot 6. Autor: Jacek Kaczanowski
Przygotowanie gotowej wyrzutni  do odpalenia rakiety podczas inscenizacji bitwy Pod Olszynką Grochowską 25 lutego 2006 roku.